Miej wątpliwość, podejmij ryzyko i zobacz co się stanie

Przedstawiamy historię naszej wolontariuszki, Edyty, która zdecydowała się wyjechać na roczny wolontariat w Hiszpanii. Mamy nadzieję, że ten artykuł rozwieje wątpliwości dotyczące długetrminowego wolontariatu.

 

Zapraszamy do czytania 🙂

Cześć! Jestem Edyta i od stycznia 2019 roku, dzięki organizacji Semper Avanti realizuje projekt wolontaryjny “Unity in Diversity” w Ciudad Real w Hiszpanii. Mam przyjemność pracować we wspaniałej organizacji Mille Cunti, która pozwoliła mi rozwinąć skrzydła jak nikt inny. Mój projekt dotyczy głównie zdrowia psychicznego, więc działam w szpitalu na różnych oddziałach (m.in psychiatryczny, zaburzeń odżywiania, psychiatryczny
dla nastolatków…) Oprócz tego zrealizowałam warsztaty autorskie, prowadzimy działania
aktywizujące społeczność lokalną, zorganizowaliśmy wymianę młodzieżową. Mam możliwość realizować się tutaj w wielu interesujących mnie obszarach i jest to doświadczenie bezcenne!
W trakcie projektu poznałam wielu wolontariuszy i często rozmawialiśmy o
wątpliwościach jakie mieliśmy przed wyjazdem. Chciałabym się z Tobą podzielić moim doświadczeniem, tak więc zaczynamy!

Wątpliwość nr 1.
Czy doznam szoku kulturowego?

Tak!
Ale nie bój się, to naturalne 🙂 Doznałam go i ja, osoba, która przez wyjazdem myślała, że może żyć wszędzie bez większego problemu a szok kulturowy rozpatrywała jako reakcję na sytuacje ekstremalne. Szok kulturowy? Nieeee… przecież jadę do Hiszpanii, nie może być większej różnicy niż siesta po obiedzie. Ależ byłam naiwna. Przyznam, że proces adaptacyjny był dla mnie trudny i ekscytujący jednocześnie. W Hiszpanii ludzie żyją razem, potrafią spędzać całe dnie bez odrobiny samotności. Wydaje się to być wspaniałe, ale dla osoby która ceni sobie balans pomiędzy życiem towarzyskim, a chwilą samotności na początku była to jedna z większych trudności. Próba wytłumaczenia, że po prostu lubiszspędzić trochę czasu w samotności czasem była jak mission impossible. Jak to chcesz iść do domu poczytać książkę? Przecież byłaś z nami tylko 3 godziny. Wszystko w porządku? Zrobiliśmy coś nie tak? Zostań z nami do kolacji, por favor!
Wzbudzało to we mnie wyrzuty sumienia, czasem poczucie że tutaj nie pasuję, ale teraz z czasem ludzie mnie zrozumieli, ja zrozumiałam ich i wszystko jest super 🙂

Wątpliwość nr 2

Czy dam radę komunikować się w obcym języku?

Pojechałam do Hiszpanii z zerową znajomością języka hiszpańskiego. A gdy ktoś mi mówił: Ale wiesz, że w mniejszych miejscowościach w Hiszpanii niewiele osób mówi po angielsku? Odpowiadałam: Nie no gdzie tam, to pewnie tylko stereotyp! Tak więc przyjechałam. W sklepie, restauracjach, markecie, na ulicy NIKT nie mówił po angielsku. A ja nie mówiłam po hiszpańsku. Haha. No, akurat wtedy nie było mi do śmiechu i czasem przeżywałam katusze z tego powodu. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło – zmobilizowało mnie to do
nauczenia się języka hiszpańskiego. Kolejnym plusem było to, że w mojej organizacji
wszyscy mówili po angielsku, oprócz tego organizowaliśmy co tydzień wymianę językowąTandem, co pozwoliło mi poznać osoby z różnych krajów i Ciudad Real mówiące po angielsku.

Wątpliwość nr 3

Czy będę wystarczająco dobra?

Przeglądając fanpage organizacji, w której realizuję wolontariat trudno nie dostrzec, że są organizacją bardzo aktywną. Z jednej strony cieszyło mnie to, z drugiej napawało stresem i wiecznymi wątpliwościami: Czy dam radę? Czy będę wystarczająco dobra? I zupełnie niepotrzebnie. To tutaj zrozumiałam, że nie muszę być perfekcyjna, żeby działać a każde nowe doświadczenie uczy tak wiele!

Wątpliwość nr 4

Czy warto? Czy nie zmarnuje tego roku?

Bez wątpliwości odpowiadam sobie z przeszłości – EDYTA, WARTO! To czego tutaj doświadczyłam przerosło moje największe oczekiwania. Były wzloty i upadki. Myślę, że przez ten rok doświadczyłam więcej niż w ciągu 5 lat normalnego życia. Mimo, iż czasem czułam się jak na kolejce górskiej, bez wątpienia jest to jedno z najwartościowszych doświadczeń w moim życiu. Rozwinęłam się na wielu płaszczyznach, nawiązałam bliskie
przyjaźnie i poznałam wielu nowych ludzi, wiele razy przekroczyłam swoją strefę komfortu i teraz czuję, że mogę o wiele więcej niż się spodziewałam. Nieocenione są również wspomnienia z podróży po pięknej Hiszpanii, z pierwszego autostopa i pierwszego couchsurfingu. Spróbowałam wielu rzeczy i teraz jestem bardziej świadoma czego chcę od życia, a czego nie. Jakimi ludźmi chcę się otaczać, a jakimi nie. Trudno mi wyrazić w słowach jak bardzo jestem wdzięczna być częścią tego projektu.

Na koniec chciałabym dodać, że warto słuchać siebie i warto nie ignorować swoich wątpliwości. Dobierać temat projektu ze względu na własne zainteresowania, nie kraj w którym jest on realizowany Poznałam ludzi dla których projekt wolontaryjny był zarówno najlepszym i najgorszym doświadczeniem. Zawsze jednak można się z niego czegoś nauczyć. Nie bądźmy niewolnikami własnych decyzji, przecież można je zmienić a próbować
i sprawdzać się w różnych sytuacjach, możliwościach jakie daje świat na pewno warto!

 

Jeśli zastanawiasz się nad wolontariatem – napisz do nas: wyjedz@semperavanti.org