Short-term EVS to tylko początek!

Zapraszamy do zapoznania się z artykułem naszej wolontariuszki Marleny, która spędziła 4 tygodnie na wolontariacie w Chorwacji. Marlena pokazuje, że wolontariat krótkoterminowy jest miejscem, gdzie można sprawdzić się przed wyjazdem na długi termin.

 

Dwa lata po skończeniu studiów magisterskich i pracy jako tłumacz języka niemieckiego pomyślałam, że warto byłoby spróbować czegoś nowego. Z tego powodu postanowiłam wyjechać na Wolontariat Europejski i wziąć udział w projekcie, który całkowicie odbiega od moich zainteresowań i codziennych zadań. Pomyślałam, że taki wybór pozwoliłby mi sprawdzić, jak i czy w ogóle poradzę sobie z pracą fizyczną w nowym miejscu z ludźmi z kilku innych krajów – całkowicie nowe doświadczenie! Zaczęłam przeglądać różne projekty i wtedy
na stronie Stowarzyszenia Semper Avanti znalazłam informację o naborze na czterotygodniowy projekt „Dry Stone Wall Extravaganza 5” na wyspie Murter w Chorwacji.             

Murter to mała wysepka mająca 12 km długości i 2 km szerokości. Wolontariat trwał cztery tygodnie, jednakże cały mój pobyt w Chorwacji wydłużył się do pięciu tygodni, ponieważ mogłam spędzić kilka dodatkowych dni w Splicie, do którego przyleciałam, i Zadarze, z którego wracałam do Polski. Myślę, że wolontariat krótkoterminowy to bardzo dobry pomysł dla osób, które tak jak ja mają wątpliwości, czy poradzą sobie w międzynarodowym środowisku i w nowych warunkach mieszkaniowych. Jest to bez wątpienia także świetny trening przed podjęciem projektu długoterminowego. Organizacja goszcząca (Udruga Argonauta) jeszcze przed projektem zadbała o to, aby wszyscy wolontariusze czuli się bezpiecznie i nie mieli problemów z dojazdem na miejsce projektu. Wszyscy dostawali e-maile ze wskazówkami, a także niezbędne informacje na
wcześniej utworzonej grupie na facebooku. Co więcej, długoterminowy wolontariusz odebrał każdą nowoprzybyłą osobę z przystanku autobusowego i zaprowadził do miejsca zakwaterowania. Cały team zamieszkał razem w domu składającym się z trzech apartamentów posiadających po dwa pokoje dwuosobowe. Koordynatorzy postarali się, aby w każdym apartamencie mieszkały osoby z różnych krajów, dzięki czemu mieszkanie dzieliłam z Polką, Hiszpanką i Turczynką.

Przez większość wolontariatu pracowaliśmy na stanowisku archeologicznym Colentum, które w czasach antycznych było rzymskim miastem. Miasto zostało zniszczone w II w., więc obecnie na miejscu znajdują się tylko ruiny. Głównym zadaniem naszej jedenastki było zbudowanie kilkumetrowego muru kamiennego bez zaprawy murarskiej. Była to piąta edycja „Dry Stone Wall Extravaganza”, więc na miejscu widać efekty pracy z poprzednich lat. Poza murem malowaliśmy także ławki i huśtawkę, która jest jednym z najbardziej
fotografowanych miejsc na wyspie. Do naszych zadań należało także dbanie o porządek w Colentum, tj. zbieraliśmy śmieci i wycinaliśmy przeszkadzające rozrośnięte gałęzie. Pod koniec projektu mogliśmy stać się artystami i z kamieni pozostałych po budowie muru stworzyć landart, czyli sztukę ziemi. Do naszych wspólnych dzieł należą piramidy i pięć żółwi, które obecnie zdobią publiczną plażę przy stanowisku archeologicznym.
Raz w tygodniu spotykaliśmy się w biurze organizacji goszczącej. Podczas spotkań braliśmy udział w różnych zabawach, przedstawialiśmy prezentacje, szukaliśmy pomysłów na promocję Colentum i warsztaty dla odwiedzających, a także przygotowywaliśmy materiały na Europejski Dzień Językowy. Dzień ten był bardzo szczególny, ponieważ podzieliliśmy się na grupy zgodnie z naszym pochodzeniem i na straganach w centrum miasteczka prezentowaliśmy lokalnej społeczności kulturę własnych krajów. Polska grupa, specjalnie na
ten dzień, przygotowała dwa rodzaje pierogów.

Ciekawym doświadczeniem była także możliwość tworzenia mozaik (z których następnie powstał obraz z logo Colentum) z innym wolontariuszem i niepełnosprawną młodzieżą. Muszę przyznać, że byliśmy bardzo zgranym teamem, dzięki czemu mogliśmy cały nasz wolny czas wykorzystać w 100%. Często dzieliliśmy się na grupy i w każdy weekend podróżowaliśmy. Mi osobiście udało się odwiedzić Mostar w Bośni i Hercegowinie, Ljubljanę i Bled w Słowenii, Kotor w Czarnogórze, a także Narodowy Park Krka. Również po pracy w tygodniu nie mogliśmy narzekać na nudę, ponieważ robiliśmy wycieczki rowerowe dookoła wyspy, organizowaliśmy karaoke w pobliskim barze oraz często spotykaliśmy się wieczorami, aby jeść wspólnie kolację. Trzy razy mieliśmy również możliwość świętowania urodzin trójki z naszych wolontariuszy.

Teraz, gdy już wróciłam do domu, bogata w nowe doświadczenia i mając nowych znajomych w różnych krajach, mogę powiedzieć, że zdecydowanie było warto. Na pewno nie będzie to moje ostatnie doświadczenie związane z wolontariatem. Właściwie to dopiero początek. EVS udowodnił mi, że warto podejmować ryzyko i wyjść z własnej strefy komfortu. Należy się tylko otworzyć na nowe możliwości i poznawanie nowych ludzi.

 

Jeśli Ty też chcesz wyjechać na wolontariat – napisz do nas na wyjedz@semperavanti.org 

 

Dodaj komentarz