Wolontariat w Azerbejdżanie

Wspomnienia naszej byłej wolontariuszki Roksany, która spędziła rok w miejscowości Ganja w Azerbejdżanie. Był to projekt Future of our world realizowany z funduszy programu Erasmus+.

Już wcześniej słyszałam o EVS-ie. Przypomniałam sobie o nim jednak pewnego słonecznego popołudnia w bibliotece regionalnej. Przeglądałam właśnie roczniki prasy lokalnej w poszukiwaniu informacji do mojej pracy magisterskiej. Kartkując zobaczyłam artykuł o wolontariuszach z całego świata, którzy przygotowywali wydarzenie w moim mieście. W moim Kłodzku? Może Wolontariat Europejski to coś dla mnie?-pomyślałam. Szukałam właśnie pomysłu co zrobić po skończeniu studiów.

Zaczęłam przeglądać portale i media społecznościowe w poszukiwaniu ciekawych projektów Wolontariatu Europejskiego. Na jednej ze stron znalazłam wyjazd do Azerbejdżanu. Brzmiało bardzo ciekawie. Nie wiele wiedziałam o tym kraju. Jedynie Cezary Baryka był w mojej głowie. Decyzję o zgłoszeniu podjęłam w pięć minut, wysłałam swoją aplikacje i czekałam na rozmowę.

Udało się! Mój projekt rozpoczynał się 11.11.2017 r. Po perypetiach z otrzymaniem wizy wyruszyłam na moją pierwszą wyprawę na południowy Kaukaz. Najpierw do Tbilisi, a potem przez granicę w Czerwonym Moście, do miasta, w którym żył i tworzył słynny poeta Nizami.

Gandża jest drugim największym miastem w Azerbejdżanie. Znane z baklawy, drużyny piłkarskiej Kepez i słynnych średniowiecznych wieszczów, którzy piękno świata i miłości opisywali w języku farsi. Mieszkańcy Gandży są bardzo dumni ze swojego miasta i bardziej konserwatywni od bakijczyków. Lubią na przykładać kupować i jeździć ładami, bo przecież to tanie i sprawdzone samochody. W przyszłym roku miasto Nizamiego zostanie Europejską Stolicą Sportu. To przyszłość. Za to piękny Piątkowy Meczet i stary hamam, łaźnia, przypomina o dawnej świetności tego grodu. Zupełnie niezwykłe jest także mauzoleum Imamzadeh, do którego ludzie z całego świata podróżują by być bliżej świętego człowieka, Imama Məhəmməd Bağırıni. 

Organizacja młodzieżowa Bridge to the Future, w wersji azerbejdżańskiej Gələcəyə Körpü, mieści się w dostojnym domu obok starego bazaru. BF powstało z inicjatywy młodych ludzi na początku XXI w. Jego celem jest pomoc w samorozwoju i uczenia się od siebie. Młodzi ludzie dla młodych ludzi! W trakcie wolontariatu mieszkałam z dwójką polskich wolontariuszy, Anią i Patrykiem.

Moim zadaniem w Bridge to the Future było prowadzenie klubów młodzieżowych i przygotowanie wydarzeń oraz projektów. Jeździłam także z prezentacjami dotyczącymi programu Erasmus + po Azerbejdżanie. Odwiedziłam dzięki temu takie miejscowości jak: Astara, Berde czy Daszkesan. Wraz z Anią i Patrykiem przygotowaliśmy spotkania i warsztaty o kulturze polskiej. Warto było wyjaśnić, że Christmas (Boże Narodzenie) to nie jest to samo co Nowy Rok, i że w Polsce mówi po polsku, a nie po angielsku. Oczywiście nie zabrakło imprez, które nasza organizacja przygotowała dla młodzieży.

W ciągu wolontariatu miałam także kilka epizodów pracy z dziećmi. Na wakacjach dołączyli do mnie młodzi i energiczni wolontariusze EVS z Turcji: Irem, Ayhan i Salih. Chodziliśmy razem do S.O.S Dziecięcej Wioski w Gandży i tam bawiliśmy się z dziećmi. Mnie wspierała Xayale,wolontariuszka BF,  z którą razem wymyślałyśmy gry i zabawy dla naszej grupy dzieciaków.

Nie zawsze wszystkie projekty się udawały. Frekwencja na klubach czasem nie zachwycała,  bywały chwile przestoju, problemy z azerbejdżańską biurokracją i stylem pracy. Przychodziło wtedy zwątpienie. Przed wyjazdem do Gandży, na spotkaniu w siedzibie Semper Avanti, rozmawialiśmy wspólnie o różnych nastrojach i stanach, które mogą pojawić się w czasie wyjazdu. Od entuzjazmu i zachwytów się po chęć szybkiego powrotu do Polski.

Podczas wolontariatu brałam również udział w szkoleniach w Gruzji: on arrival (po przyjeździe) i mid-term (w trakcie trwania wolontariatu długoterminowego). Spotkania te wypełnione były warsztatami i zajęciami. Najważniejsze dla mnie okazały się rozmowy z innymi wolontariuszami. Podczas nich dzieliliśmy się swoimi doświadczeniami, sukcesami, problemami. Rozmawialiśmy także o podobieństwach i różnicach trzech krajów: Gruzji, Armenii i Azerbejdżanu. Dowiedziałam się jak Armeńczycy postrzegają konflikt o Górny Karabach.

Nie samą jednak Gandżą człowiek żyje. Miałam okazję do podróży po Azerbejdżanie, który jest bardzo piękny i intrygujący. Czasami zielony z bystrymi rzekami, czasami krajobraz jest stepowy z ogołoconymi, kamienistymi górami. W Baku chodziłam śladami Alego i Nino, bohaterów znanej romansowej powieści. Odwiedziłam także pałac szacha w Szeki czy piłam jedną z najlepszych herbat Azerbejdżanu w Lankaran.

Po powrocie do Polski zastanawiałam się czym był dla mnie mój wolontariat. Na pewno ważnym doświadczeniem i szkołą życia. Poznałam wielu wspaniałych ludzi, mogłam odkryć kulturę Azerbejdżanu oraz poznać lepiej siebie. Miałam także możliwość zwiedzić wiele pięknych miejsc w kraju ognia i herbaty. Czy moja obecność i praca w organizacji miała wpływ na młodych ludzi w mieście Nizamiego? Mam nadzieję, że tak. Oczywiście pozostaje niedosyt, że mogłam zrobić więcej. Jednakże wiem, że nasze rozmowy i spotkania uczyły nas nawzajem o naszych kulturach, poglądach i stylach życia. Jestem bardzo wdzięczna za dobro i ciepło, które otrzymałam w Azerbejdżanie. Mam nadzieję, że uda mi się powrócić do kraju wiecznego ognia.